Miodu, miodu, midu dajcie... ja tu pisze więc czytajcie!

Stara drabina skrzypiała jak wszyscy diabli. Lata leżenia na dworze spowodowały że pozieleniała i nadgniła. Pod pachą Miodojad trzymał wydrążoną dynię, taką jaką dzieciaki robią sobie na Hallowen.. Wewnątrz żglił się ogarek świeczki. Przez uchylone okno doszedł go odgłos kłócącego się małżeństwa adwokatów. Żona wyzywała potulnego mężusia od nieudaczników i fajtłapów który nawet pożądnego miejsca do wypoczynku nie umie znależć. W międzyczasie wypominała mu też prawdziwe bądż domniemane kochanki. Brzmi ciekawie-pomyślał Miodojad nadstawiając ucha. Połowica adwokata właśnie wymachiwała rękoma nad głową adwokaciny Więc te gadziny jednak nie zdechły-Miodojad uśmiechnął się mściwie. Widać Opatrzność zostawiła ich na moją zemstę. Adwokat tłumaczył się potulnie. Jego żona tylko prychnęła pogardliwie i podeszła do okna. I zobaczyła.....O rety!-wrzasnęła widząc idiotycznie wykrzywioną gębę postaci ubranej w coś białego. To coś trzymało jakby okrągłą świecącą czachę. Beeeee-wychrypiał Miodojad chcąc babę nastraszyć. Cześć mamuśka-zagadał idiotycznie. Jestem duchem. Adwokatowa chwyciła doniczkę z uschniętą przed wielu laty paprotką i rąbnęła Miodojada prosto w beret. A potem jeszcze przykopała z półobrotu jak jakiś Chuck Norris. Świadomość zgasła......
Miodojad obudził się na trawie leżąc pod oknem. Beret z antenką nieco zamortyzował uderzenie doniczką, ale szczęka nadal go bolała od kopnięcia nogą obutą w bambosz. Ot wiedżma-pomyślał z podziwem. Adwokatostwo zeszło na dół i dyskutowało coś zajadle z resztą chłopaków. Miodojad ze żdziwieniem zauważył że adwokatowa i adwokat byli dość potulni. Spojrzał na Likosia i nieznacznie mrugnął okiem. Nasz kochany przyjaciel!-łkał fałszywie Jogi. Zabiliście go! Niedawno zmarł jego wujek po którym odziedziczyliśmy to gospodarstwo, a teraz on! Co my poczniemy teraz bez niego sieroty!-zawodził ryczącym głosem. Nawet nie mamy na pogrzeb-zaczął lamentować Fazik. Będziemy go musieli zakopać za stodołą! Scyzor z Dziadem przydżwigali szerokie świnskie koryto w którym ułożyli udającego trupa Miodojada niczym w trumnie. Gdyby nie gumiaki popaprane gnojem sterczące z białej nocnej koszuli po nieboszczce ciotce i nieogolona gęba Miodojad by wyglądał na niewinnego aniołka.. Odrobinę przesadziłaś- powiedział do żony adwokat. Zawsze mówiłem że jesteś zbyt impulsywna. Chciał nas nastraszyć-powiedziała niepewnie jego żona. Był przebrany za ducha i trzymał wydrążoną dynie z świeczką w środku. Adwokat pokręcił głową. To nie powód by zabijać. Pójdziesz siedzieć-powiedział z ledwo dostrzegalną nutką zadowolenia adwokat. Jakiego ducha?!-oburzył się Jogi Organizowaliśmy dla naszych pensjonariuszy wieczorek antyczny. Miały obowiązywać stroje z epoki! Zorganizowaliśmy na  poczęstunek szampan i kiszone ogórki, a kaszanki narobiliśmy tyle że... A to?- zapytała adwokatowa wskazując na resztki rozbitej dyni. To jest lampion-surowo oświadczył Jogi. Miodojadek przystawił drabinę by go powiesić przy dachu by było bardziej nastrojowo. Ale on coś bełkotał-broniła się kobieta, ale coraz mniej pewnie. Jogi spojrzał na nią z wyrzutem. Miał wrodzoną wadę wymowy. Od lat zbierał na logopedę i jutro miał do niego iść. Małżeństwo poczuło się winne. I co mamy teraz zrobić-zapytała potulnie kobiecina. Możemy wam to jakoś....-przerwała patrząc znacząco chłopakom w oczy. Wynagrodzić! Wszyscy nadstawili czujnie uszu. Jogi westchnął ciężko-powiedział ocierając nieistniejące łzy. Nie był już taki wcale młody. Pewnie za jakiś czas i tak by umarł....Tu zawiesił znacząco głos. Ile?- zapytał zdecydowanym głosem adwokatChłopaki popatrzyli na siebie, póżniej na leżącego w świnski korycie Miodojada nadal twardo udającego trupa. 6 tysięcy na pogrzeb i cztery tysiące tytułem strat moralnych. Zapłacicie to go pochowamy po cichu i chuj z nim-powiedział szybko Fazik. Adwokat nad wyraz chętnie i szybko wypisywał czek. Być może w sądzie udało by się zmienić kwalifikację czynu z zabójstwa na nieszczęśliwy wypadek ale to zawsze pewien problem. Po zapłaceniu adwokatostwo na wszelki wypadek szybko opuszczało kuntenerkowe gospodarstwo agroturystyczne.. Gdy odjechali Miodojad otworzył oczy i wygramolił się z koryta. Od ziemi nieco ciągneło więc poczuł pełen pęcherz. Podszedł do siatki przy płocie wyciągnął fujarkę i strzelił jak z bata zabijając przy okazji drzemiącą na ogrodzeniu wronę. Znowu wszystko zawaliliście-łajał chłopaków. Oni byli nadziani. 10000 tysięcy! Tanio mnie wyceniliście łajdaki! Zobaczyli kumpla w trumnie i sprzedali za parę groszy! A poza tym który z was podpierdolił moją komórkę?!
Złodzieje!!!!



Copyright Disclaimer.

All videos and galleries were made and uploaded for entertainment purposes.
I do not own the pictures or music that are used in these photos galleries and videos.
The images and music used, remain the property of the respectful copyright owners.
If you do not like that your music or picture is available for viewing and listening, just email me.
If it is necessary to remove it, it will be removed. Thank you!

Back to Szydera